Kiedy niemożliwe staje się możliwe. Czyli jak zorganizować ślub w Rzymie.

 

Wkrótce zbliża się nasza trzecia rocznica ślubu i z tej okazji troszkę sentymentalnie się u nas zrobiło 😊 Wspominaliśmy ostatnio nasz ślub w Rzymie, dla wielu głupota, przesada, wymyślanie a dla niektórych marzenie.

Ślub w Rzymie czy Wenecji zawsze był moim marzeniem, tak po prostu. Bez większej ideologii. Nie jestem typem który marzy o sukni z welonem i weselu na 300 gości, pierwszym tańcu, wielkim torcie i piosence dla rodziców 😉. Takie wesela są super, jednak nie mając finansów odłożonych w gotówce jakoś nie wyobrażam sobie zadłużać się na grube tysiące by inni mogli się pobawić. Dlatego też wykorzystując zaplecze jakim jest nasza praca, zdecydowaliśmy się zorganizować ślub w dodatku niskobudżetowy w stolicy Włoch (!).

Znajomości jakie już posiadam wystarczyły- tj. Ksiądz którego nigdy wcześniej na oczy nie widziałam. Jeśli kilka maili z prośbą o rezerwację mszy świętych dla moich grup pielgrzymujących do Rzymu, można nazwać już znajomością, to znajomy Ksiądz. Napisałam maila z zapytaniem o ślub w Rzymie. Kilka godzin później otrzymałam odpowiedź zwrotną, że jest to możliwe, potrzebne są takie i takie dokumenty i możemy działać. Nie pamiętam dokładnie jakie to dokumenty, ale skompletowanie ich nie było trudne.

Co łaska ? Nie w Rzymie

Poinformował też, że ślub w Rzymie obojętnie w którym kościele ma jedną ustaloną odgórnie kwotę jaką trzeba uiścić tj. 270 euro i tyle. Zaprasza i jest gotowy by nam błogosławić.

Nie zastanawiając się długo, zamiast zadzwonić najpierw do narzeczonego i zapytać go o zdanie, sprawdziłam ceny lotów, hoteli, zrobiłam wstępną kalkulację. Sprawdziłam domowy budżet i nie mając do końca całej kwoty, stwierdziłam że damy rade. Mój przyszły mąż zaskoczył mnie szybką reakcją na moje pytanie. Byłam przygotowana na dłuższe namawianie, wyciąganie argumentów z rękawa itp. A tu surprise! Zgodził się od razu :o. I tak w niecałe 2 miesiące zorganizowałam wszystkie dokumenty, papiery, suknie, zaproszenia, bilety lotnicze itp.

Przygotowania do wielkiego dnia

Przygotowania rozpoczęły się od wizyty u naszego Księdza Proboszcza w Szczecinie. Ten nie widział przeciwskazań abyśmy sakrament zawarli w innej parafii. Rozpoczęły się przygotowania dokumentów. W między czasie  poszukałam lotów  dobrej cenie. Tak cena biletów, była wyznacznikiem daty ślubu! Romantyzm poziom 0, ale co zrobić kiedy w kieszeni pusto a żyć się na bogato chce!

Koszty

Bilety kupiłam przez Internet na stronie przewoźnika bilety dla 16 osób ( tylko rodzice, rodzeństwo). Jeśli tylko mielibyśmy większy budżet (niż mniej więcej 17 000) to pokusilibyśmy się o większą liczbę gości i ku uciesze niektórych, pojechalibyśmy autokarem <3 . Jednak na autokar 16 osób to zdecydowanie za mało, stąd decyzja o locie samolotem. Średni koszt lotu w 2 strony na trasie Berlin-Rzym-Berlin z bagażem podręcznym (suknia w podręcznym! hardcore ale wyprasowana parą z prysznica była jak trzeba!) zapłaciłam średnio 450 pln / os. Jedne bilety były tańsze inne droższe więc średnio tak mniej więcej wyszło. Infant -opłata tylko za taksy, wózek mogliśmy brać w ramach taryfy więc nie było dodatkowych kosztów.

Następnie zarezerwowałam hotel na 2 noce dla wszystkich gości, przez najbardziej znany portal rezerwacji online. Biorąc ślub nie prowadziłam jeszcze swojego biura, tylko była zwykłym etatowym szaraczkiem, więc nie pamiętam i nie mam faktur ile płaciliśmy za nocleg, ale ze śniadaniem nie było to więcej jak 500 pln za osobę za 2 dni. Każdy jest w stanie to zrobić. Wyznacznikiem była oczywiście cena i lokalizacja. Jako że nasz kościół znajduję się blisko dworca Termini, to i hotel w tej okolicy trzeba było znaleźć. Nigdy wcześniej tam nie byłam, nie pracuje na co dzień z hotelami w centrum Rzymu więc jechaliśmy w ciemno.  Następnie zamówiłam transfer na trasie Szczecin-Berlin- Szczecin, by ciąć koszty jechaliśmy regularną linią a nie transferem na życzenie.  Wykupiłam polisę i…. polecieliśmy.

Komunikacja miejska

Na miejscu w Rzymie, korzystaliśmy z komunikacji miejskiej. Z lotniska co pół godziny, jeżdżą shuttlebus’y na trasie lotnisko – Termini (główny dworzec autobusowy w Rzymie). Koszt takiego przejazdu to 9 euro w 2 strony za osobę. Komunikacja miejska po centrum, metro / autobus 1,5 euro za jeden przejazd. Hotel był bardzo blisko dworca więc szliśmy pieszo.  Zakwaterowaliśmy się w hotelu i poszliśmy na kolację w znanej nam tawernie.  

Wielki Dzień

Następnego dnia rano, po śniadaniu zaczęliśmy się szykować i o godz. 12.00 w samo południe, powiedzieliśmy sakramentalne tak 😉 W miejscu wyjątkowym, pięknym i kameralnym kościele pw. Św. Alfonsa Liguori w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy  więcej o tym miejscu tutaj.  Po wszystkim udaliśmy się do Bazyliki Świętego Piotra i na Grób Św. Jana Pawła II, spacerem przez Piazza Navona pod Koloseum, gdzie w jednej z restauracji mieliśmy obiad.  Po śniadaniu następnego dnia pojechaliśmy na lotnisko i wróciliśmy do domu 😀

Jak w bajce

Oczywiście nie obyło się bez mniejszych i większych labiryntów. Musieliśmy jak każda inna para chodzić na nauki przedmałżeńskie, tylko z uwagi na krótki czas do ślubu, odbywały się częściej i były dłuższe, ale nie było taryfy ulgowej. Wikary który wypełniał ankietę przedślubną bo tak dokładnie się czułam 😊 też był bardzo skrupulatny i nie ominął żadnego pytania, kartki, zaświadczenia. Nie pamiętam dokładnie jakie dokumenty były wymagane, na pewno akt chrztu i bierzmowania. Dodatkowo my musieliśmy przynieść świadectwa szkolne z oceną z religii  😊 Spotkań w Parafii było wiele, pytań dużo, ale wątpliwości żadnych i ksiądz wikary który nie był zwolennikiem naszego pomysłu ostatecznie przygotował wszystkie dokumenty. Jedna ważna uwaga co do dokumentów, to to, że muszą być wypełnione po łacinie. Nie mogą być w języku polskim. Kiedy skompletowaliśmy wszystkie dokumenty, przesłałam paczką na wskazany adres do Włoch. Ksiądz Piotr zajął się dokumentami już we Włoszech sam. I tyle. W Polsce formalnie byliśmy już małżeństwem, więc żadnych dokumentów nie musieliśmy już przesyłać. Jedynie kuria rzymska za pośrednictwem ks. Piotra przesyłała dokumenty do naszej kurii kamieńsko-szczecińskiej. Strach ma wielkie oczy i każdy jest w stanie zorganizować taki ślub. Jeśli jednak nie to polecam się z pomocą napisz tutaj 😉

Ale ja nie znam języka

My też wtedy nie znaliśmy włoskiego. Wbrew pozorom nie jest to wcale trudne. Najtrudniejsze to znaleźć godnego partnera na całe życie 😊 ale to już miałam więc reszta naprawdę jest łatwa. Zdecydowaliśmy się na ślub kościelny  w Italii, ponieważ to zdecydowanie ułatwia sprawy urzędowe. W przypadku ślubu cywilnego potrzebne jest tłumaczenie każdego dokumentu, przesłanie ich odpowiednio wcześniej, zatrudnienie tłumacza dla świadków (jeśli nie znają włoskiego) ponieważ każda osoba świadkowie i państwo młodzi muszą być świadomi słów które wypowiadają przed urzędnikiem państwowym

Dlatego też my ślub cywilny wzięliśmy w Polsce, bez wielkiej pompy ale w towarzystwie przyjaciół którzy zdecydowali się być z nami tego dnia, za co bardzo im dziękujemy <3 .

schnące ciuchy Wiktorii w kolejce do Bazyliki 🙂 ^^

La Dolce Vita

Oczywiście nie obyło się bez wpadek, obiad weselny był gorszy niż kolacja przed ślubem 😀  Pogoda trafiła nam się cudowna, jednak kolejka do Bazyliki była zabójcza. W dodatku trasa pokonywana z pół rocznym dzieckiem też nie ułatwiała nam. Rytm jej dnia był maksymalnie przestawiony co było widać po naszym powrocie, całe 3 dni odsypiała tę podróż 😮  Makijażystka strasznie droga 😀 obrączki które obecnie nosimy są naszą trzecią parą więc każdy ślub z innymi obrączkami… dziękujemy W.KRUK za super organizację i realizację zamówień (nie polecam) a przystanek autobusowy pod koleseum za daleko…. od koloseum  ! ;(

Przygód mieliśmy całą masę ale jeśli miałabym to powtórzyć z tym samym marnym groszem w portfelu jeszcze raz, to zrobiłabym to!

Auguri !

I powodzenia wszystkim stającym na ślubnym kobiercu w niedalekiej przyszłości 😉

Nie odkładaj marzeń,

            Tylko na marzenia !



Dodaj komentarz